ROZMOWA Z WŁAŚCICIELEM FIRMY
Skąd wziął się pomysł na założenie SEnControl Ltd?

Po kilkunastu latach pracy jako superintendent dojrzewała we mnie myśl, że rynek offshore zaczyna gwałtownie rosnąć i warto wykorzystać zdobyte doświadczenie. Kluczowym momentem był rok 2007, kiedy kupiliśmy pierwszą jednostkę – kilkudziesięcioletni statek ze sterowaniem pneumatycznym od mostka aż po siłowniki.
Po zainstalowaniu nowego systemu sterowania pędnikami i doprowadzeniu statku do klasy DP1, jednostka dostała wieloletni kontrakt na układanie kabli sejsmicznych metodą OBC. To był dla mnie sygnał: rynek jest głodny usług, a ludzi, którzy potrafią ogarnąć zaawansowane systemy i integracje — dramatycznie brakuje.
Z czasem awansowałem na vessel managera i przez lata kupowaliśmy kolejne jednostki: PSV, AHTS, często bez DP, czasami nawet z brakującymi pędnikami potrzebnymi do DP2. Dodawaliśmy napędy, budowaliśmy własną automatykę, pisaliśmy dokumentację i zdobywaliśmy zatwierdzenia DNV. Przerabialiśmy statki do klasy DP2, tworzyliśmy ORO, ERRV, seismiki, czasem z ROV. Najwięcej pracy było przy seismikach — konwersje PSV czy AHTS na OBC i GUN boat, robiliśmy praktycznie taśmowo.
Jak wyglądały początki działalności?

Jak to zwykle bywa przy tworzeniu firmy od zera — start był surowy, pełen nauki i standardowych błędów, głównie organizacyjnych. Początki to zawsze chaos: ustalanie struktury, odpowiedzialności, procesów… i dopiero później dochodzi to, w czym człowiek naprawdę jest mocny, czyli sama praca specjalistyczna. Ten etap mam już zdecydowanie za sobą, a zdobyte wtedy doświadczenia tylko ugruntowały sposób, w jaki dziś prowadzę firmę.
Na szczęście zawodowo szło znacznie lepiej. Dzięki relacjom budowanym przez lata pojawiały się pierwsi klienci. Duże znaczenie miała też współpraca z kolegą–armatorem, który zajmował się starymi jednostkami. To dało nam możliwość wdrażać do zawodu pierwszych młodych inżynierów i automatyków oraz realizować dokładnie takie prace, jakich sam brakowało mi, gdy byłem superintendentem — solidne wsparcie techniczne, integracyjne i operacyjne, a nie tylko „serwis dla serwisu”.
Co ważne, dość szybko udało się też nawiązać współpracę z producentami systemów DP, zintegrowanych mostków i pokrewnych rozwiązań. Zdobycie ich przedstawicielstwa znacznie rozszerzyło nasze możliwości i potwierdziło, że kierunek, który obrałem, był właściwy — łączyć praktyczne doświadczenie ze wsparciem topowych technologii.
Co wyróżnia SEnControl Ltd na tle innych firm z branży?

Patrzymy na problem szerzej niż inni.
Klient często widzi tylko objawy — my widzimy cały system. Dzięki doświadczeniu zdobytemu przy konwersjach, integracjach i modernizacjach statków w różnym stanie technicznym, potrafimy szybko zrozumieć „co naprawdę nie gra”.
Wyróżnia nas przede wszystkim:

Podejście integratorskie
– łączymy systemy i technologie tak, aby pracowały jako całość.

Zrozumienie ograniczeń klienta
– technicznych, finansowych i operacyjnych.

Umiejętność pracy z „trudnymi” statkami
– starszymi jednostkami, gdzie wymiana wszystkiego na nowe jest fikcją.

Kompleksowość
– klient nie dostaje nowego problemu do zarządzania, tylko gotowe rozwiązanie.
Efekt jest prosty: dostarczamy to, czego klient naprawdę potrzebuje, a nie to, co najłatwiej sprzedać.
Jakie wartości przyświecają Wam w codziennej pracy?

Najważniejsze zasady, których się trzymamy:

Nie dokładamy problemów klientom.
Jeśli coś robimy, to tak, żeby klient miał mniej pracy, a nie więcej.

Rozumiemy problem do końca.
Często lepiej niż klient sam. I to nie jest zarozumiałość — po prostu patrzymy technicznie i systemowo.

Dostarczamy rozwiązania, nie wymówki.
Wyzwania są częścią naszego świata — rozwiązujemy je szybko, kompletnie i bez przeciągania.

Stawiamy na profesjonalizm i rzetelność.
Lepiej zrobić mniej, ale perfekcyjnie, niż dużo „byle jak”.
Jak widzisz przyszłość firmy i branży morskiej?

Branża morska ma się dobrze i jeszcze długo będzie fundamentem światowej gospodarki. Fluktuacje w jej poszczególnych sektorach są naturalne, ale trend długoterminowy jest stabilny: więcej standardów, więcej automatyzacji, więcej wymagań.
Dlatego przyszłość SEnControl widzę tak:
Utrzymywać i rozwijać najwyższą jakość usług.
Standardy branżowe będą rosły — my musimy być o krok przed nimi.
Budowa międzynarodowej sieci specjalistów.
W pełni zweryfikowanych, kompetentnych i działających według naszych procedur.
Dalsze wzmacnianie kompetencji integratorskich.
Bo systemy na statkach nie będą prostsze — przeciwnie.

Świat pójdzie w stronę większej automatyzacji, hybrydowych systemów napędu, digitalizacji i zdalnych inspekcji. To dla nas ogromna szansa — nie zagrożenie.
Konrad Zagrobelny
Prezes i założyciel